Ewa
Mieczkowska
(Szczekot)

 

Imię:  Ewa

Nazwisko:  Mieczkowska (Szczekot)

Stan cywilny:  mężatka

Miejsce zamieszkania:  Żnin, woj. kujawsko-pomorskie

Wykształcenie: 

Zawód:  nauczyciel

Dodatkowe informacje:

Ewa ukończyła matematykę na Uniwersytecie Wrocławskim i pracuje jako nauczyciel w Liceum Ogólnokształcącym w Szubinie. Mąż Marcin jest lekarzem weterynarii. Mają czworo dzieci: Anielkę, Antosia, Jasia i Pawełka.

Uaktualnij komputer, Twoja przeglądarka nie obsługuje Java(tm).

 

Ewa z córeczką.

Ślub Ewy i Marcina.

Antoś i Anielka.

South Seaport - Nowy Jork: Ela, Bogusia (siostra Ewy) i Ewa.

Basia (siostra Ewy) i Ewa z mężem Marcinem.

Time Square - Nowy Jork: Bogusia (siostra Ewy) i Ewa z Elżbietą.

Ewa w Szwecji.

Antoś i Jaś

Antoś

Pawełek

Anielka

Pawełek

Komunia Anielki

Komunia Anielki

Jaś

Tata z Pawełkiem

Antoś

Pawełek i Anielka

Ze wspomnień Elżbiety Rogińskiej:

          "Moja przyjaźń z Ewą rozpoczęła się w pierwszej klasie L O. Właściwie to Ewa była jedną z naszej czteroosobowej paczki. Każdy wiedział, że ja, Justyna Łosiewska, Ewa Mieczkowska i Elżbieta Bargłowska byłyśmy prawie zawsze razem. Było nam bardzo dobrze ze sobą. Cztery różne dziewczyny, które nigdy się nie pokłóciły. Każda z nas wnosiła coś oryginalnego do tego związku. Ewa była tą pełną humoru i jakże słodkiego żartu. Tak naprawdę nie pamiętam Ewy smutnej, czy zdenerwowanej. Pamiętam natomiast chwile przepełnione śmiechem i beztroską. W Jej obecności czułam się jak dziecko przepełnione tylko radością. Z Ewy zawsze biła inteligencja. Czytała książki, których większość z nas nie rozumiała, bądź jeszcze nie dorosła do nich. Rozwiązywała najtrudniejsze krzyżówki i miała bardzo bogate słownictwo.
          A to, czego nigdy nie zapomnę, zdarzyło się w maju ubiegłego roku. W kwietniu Ewa zadzwoniła do mnie do Nowego Jorku, żeby złożyć życzenia urodzinowe. Podczas rozmowy zdradziłam tajemnicę, że mąż kupił mi w prezencie bilet do Polski. Byłam w kraju 10 dni i Ewcia przejechała pół Polski, żeby się ze mną zobaczyć. Wspomnieniom, śmiechom i rozmowom nie było końca. Gdy nadeszła chwila pożegnania obydwie zgodnie stwierdziłyśmy, ze to spotkanie zdjęło nam po 20 lat z pleców.
          Jesteśmy nadal w ożywionym kontakcie i nadal śmiejemy się, tylko już z tego dorosłego życia..."