+
Ś. P.
Andrzej
Bałdyga

   

Imię:  Andrzej

Nazwisko:  Bałdyga

Stan cywilny:  był żonaty

Mieszkał:  Okartowo

Wykształcenie:  wyższe (Wyższa Szkoła Pedagogiczna w Krakowie kierunek wychowanie obronne. Na III i IV roku studiował dodatkowo wychowanie fizyczne).

Zawód:  nauczyciel

Dodatkowe informacje:

          Urodził się 23 marca 1963 roku w Pieszczycach koło Wałbrzycha; jednakże dzieciństwo i młodość spędził w Lemanie i tam skończył szkołę podstawową.

          W latach 1978 - 1982 był uczniem Liceum Ogólnokształcącego im. Adama Mickiewicza w Kolnie, gdzie zdał egzamin dojrzałości. Mieszkał wówczas w internacie. W roku 1982 rozpoczął studia - wychowanie obronne w Wyższej szkole Pedagogicznej w Krakowie. Właśnie wtedy poznał swoją przyszłą żonę - Teresę. Ślub odbył się 8 lutego 1986 roku w Żabnicy koło Żywca, skąd pochodzi pani Teresa. 7 lipca tegoż roku urodził się pierwszy syn Andrzeja i Teresy - Przemysław. Jeszcze przez rok cała trójka wspólnie mieszkała w akademiku w Krakowie - do czasu kiedy Andrzej skończył studia. 7 lipca 1987 roku przenieśli się do Tuchlina gdzie rozpoczęli pracować w miejscowej szkole. Andrzej początkowo uczył historii, później: muzyki, wychowania fizycznego i przysposobienia obronnego. Od 1990 pełnił funkcję dyrektora szkoły. Kochał swój zawód. Organizował mecze "uczniowie kontra nauczyciele", apele, dyskoteki, "choinki", wyjazdy (zwłaszcza te nad Śniardwy). Uwielbiał wycieczki z uczniami, jak i z rodziną, których celem było zwiedzanie pobliskich, a jednak nieznanych, miejscowości (jak: Popielno i Kadzidłowo). Przez rok - od stycznia 1988 roku służył w jednostce wojskowej w Orzyszu. 26 stycznia 1990 roku na świat przyszła córka Paulina, a 7 kwietnia 1994 roku drugi syn - Marek.

          Andrzej miał wszechstronne zainteresowania. Uwielbiał muzykę. Wykonywał piękne rzeźby w drewnie i korze, lepił przeróżne rzeczy z gliny, malował obrazy. Nie liczył na to, że jego teksty będą czytane. Tworzył dla siebie. Jednakże cały czas za czymś tęsknił...;może za ojcem, którego szukał niemal całe swoje życie.

          9 czerwca 1998 roku podczas wykonywania prac remontowych na terenie swojej posiadłości zszedł z kolegą do studni. Obaj zatruli się gazem błotnym.

 

          Wspomnienia żony:

          "Nie potrafił śmiać się z byle czego. Miał wysublimowane poczucie humoru. Był indywidualistą. Nie nadawałby się na zawodowego żołnierza, bo w wojsku trzeba robić "tak a nie inaczej" a on wolał wszystko robić "inaczej a nie tak". Od młodości wszyscy zauważali jego wszechstronne uzdolnienia. Interesował się różnymi dziedzinami wiedzy. Uwielbiał gotować. Grał na gitarze i harmonijce ustnej. Próbował gry na puzonie. Wspólnie z Leszkiem (i sam) rzeźbił w drewnie i korze. Na przykład przed przyjazdem papieża wykonał jego podobiznę w drewnie. Lepił przeróżne rzeczy z gliny. Pamiętam wspólne wyprawy po glinę, lepienie i wypalanie wyrobów w piecu C. O.
          Swoje pasje i zainteresowania przenosił do szkoły. Na lekcjach w-f lepił z uczniami igloo. Robił mnóstwo dodatkowych rzeczy prócz tych, które miał obowiązek wykonywać jako nauczyciel i dyrektor szkoły. W to co robił wkładał zawsze mnóstwo energii i serca. Często obdarowywał swoich znajomych i przyjaciół  stworzonymi przez siebie pracami. Andrzej był fantastyczny."

          (Opracował Andrzej Zawalich w oparciu o pracę magisterską Rafała Bazydło: "Życie i twórczość Andrzeja Bałdygi", UWM, Olsztyn 2006 - napisaną pod kierunkiem dr. hab. Zbigniewa Chojnowskiego.)

 

 

Zdjęcia nadesłane przez przyjaciela Andrzeja, Leszka Czyża, dyrektora Szkoły Podstawowej w Lemanie.

 

Andrzej z mamą Jadwigą

W Leszka pokoiku na strychu

 

Żabnica

Po ślubie kościelnym

Po ślubie cywilnym

 

Twórczość naszego kolegi

 

Autoportret (szkic)

 

 

Jeden z wierszy

 

Życie ...

Życie przebiega między szponami dwu kategorii
Dobra i zła
Ty, mała kupka namiętności,
Chcesz w biegu chwycić swoje ja ...

Patrzą ci w serce bez emocji
Duszę zżerają ci bez nieba
I cieszy ich zryw ku wolności,
I sznur napięty obok chleba.

Znajdź siebie w swoich ustach, bracie,
Nie daj słabościom z siebie kpić,
Ucz oczy patrzeć przez szum wiatru
I dziur powszednich piękno szyć.

 

Proza

Muszę się wykrzyczeć swoim piórem...

Malarstwo
Teresa - portret na płótnie
Wiersze

Kochać...

Kochać to znaczy patrzeć na siebie...

Rzeźby
Jan Paweł II - płaskorzeźba